Warszawa, dnia 3 lipca 1970






Notatka służbowa



Podejrzany Hubert Czuma mimo licznych pytań związanych z nielegalną organizacją stwierdza uporczywie, że o jej istnieniu nic nie wiedział ani nikt go o tym nie informował i dlatego wszystkie rozmowy na tą okoliczność uważa za zbędne.

Oświadcza też, że zarzut przedstawiony przez prokuratora jest absurdem i wielkim nieporozumieniem co do jego osoby. Przekonany jest, jak stwierdza, że prokurator zastosował areszt bez żadnych dowodów, mimo iż o takie się od razu domagał. Również na pytanie związane z jego braćmi Andrzejem czy Łukaszem odmawia udzielania jakichkolwiek odpowiedzi, twierdząc, że są to osoby dorosłe i odpowiadają sami za siebie, więc wszystkie w tej częsci pytania skierowane do niego winniśmy stawiać im.

Mimo iż z korespondencji, kalendarzyków, notesów i zapisków ujawniono wiele adresów, to jednak podejrz H Czuma nie chce ich wyjaśniać, twierdząc, że są to jego kontakty duszpasterskie i jako duchowny ma prawo i obowiązek o tym nie mówić, co też w trakcie przesłuchań czyni.

Nadto oświadcza, że jak długo będzie siedział tak długo będzie powtarzał to, co dotychczas, ponieważ tylko to jest prawdą.




kpt. Jankowski Zenon